wtorek, 28 maja 2019

Wspomnienia kpt. Witolda Orczyka ps. Lipski


28 maja 1920 r. urodził się Witold Orczyk ps. Lipski, żołnierz BCh i AK, członek zrzeszenia WiN w Sułoszowej. Z okazji 99. rocznicy urodzin przesyłamy fragment jego wspomnień, jakie przesłał do naszego Koła w 2017 r.





środa, 13 marca 2019

Imię ojca: Augustyn[1]



Augustyn Woźnica, lata 30.
 Źródło: WBH, MN 16.03.1937.
Gerard Woźnica ps. Hardy jest znaną postacią na ziemi olkuskiej. To właśnie on dowodził największym oddziałem partyzanckim na jej terenie w latach 1943-1945. Mało wiadomo natomiast o jego wychowaniu i wzorcach, które wyniósł z domu. Urodził się 15 września 1917 r. w Jankowicach (pow. rybnicki). W 1930 r. ukończył Szkołę Powszechną w Wielopolu (pow. rybnicki), następnie przez rok uczestniczył w kursach związanych z działalnością kupiecką w Rybniku. Do 1934 r. był praktykantem Sądu Grodzkiego w Rybniku. Kolejny okres jego życia silnie związał się z wojskiem. Przez następne trzy lata uczęszczał do Szkoły Podoficerskiej dla Małoletnich w Koninie, którą ukończył[2]. W ramach kursów maturalnych organizowanych w wojsku zdał tzw. małą maturę. Został przydzielony w stopniu kaprala do stacjonującego w Krakowie 20 pułku piechoty ziemi krakowskiej, z którym przeszedł wojnę obronną od Pszczyny po Józefów k. Zamościa, gdzie 17 września został ranny. Następny okres jego działalności jest dość dobrze opisany przez niego samego w książce „Oddział Hardego”[3]. Był kawalerem orderu Virtuti Militari, trzykrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych. Przyznano mu również m. in. Srebrny Krzyż Zasługi oraz Krzyż Partyzancki[4].

Należy sobie zadać pytanie: co spowodowało taki wybór drogi życiowej przez młodego Gerarda? Wydaje się, że przykład ojca był tu kluczowy. Augustyn Woźnica urodził się 27 maja 1879 r. we wsi Błotnia, w pow. strzeleckim na Opolszczyźnie (ówcześnie był to teren Niemiec). Był synem Józefa i Marianny z d. Witów. Ukończył osiem klas szkoły powszechnej. Rodzice wychowywali go w duchu patriotycznym. Władał dobrze językiem niemieckim i polskim, dzięki czemu pomagał kolegom ze szkoły w nauce. Pochodzenie uniemożliwiło mu kontynuowanie nauki, jednak cały czas starał się kształcić we własnym zakresie. W latach 1899-1901 odbył służbę wojskową w 6. pułku huzarów im. Hrabiego Goetzena w Głubczycach. Szczególną wagę przywiązywał do historii polski, którą starał się przekazywać rodakom. Od 1905 r. aktywnie działał w Zjednoczeniu Zawodowym Polskim[5]. Po ukończeniu prywatnego Konserwatorium Thomasa Cieplika[6] rozpoczął wzmożoną działalność społeczną, mającą na celu promowanie polskiej kultury, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki. Wraz z kolegą utworzył w 1911 r. w Jankowicach chór pod wezwaniem św. Barbary, którego był dyrygentem do 1918 r. Kilkukrotnie władze zaborcze oskarżały go nielegalną działalność. Chór był oficjalnie zarejestrowany i działał w ramach prawa, zatem z braku podstaw sprawy kończyły się dla niego pomyślnie. Pracował na kopalni „Joanna” w Bobrku[7] (koło Bytomia), gdzie prowadził orkiestrę zakładową. W 1910 r. został z niej zwolniony ze względu na aktywność patriotyczną. Przez kilka miesięcy był pozbawiony źródła zarobku. Dzięki pomocy znajomego otrzymał posadę na kopalni Donnersmarck[8] w Chwałowicach (pow. rybnicki). W 1913 r. kierował strajkiem załogi tej kopalni z ramienia ZPP, w skutek czego po zdławieniu protestów został z niej wyrzucony. Kolejnym miejscem, gdzie pracował była kopalnia „Römer” w Niedobczycach[9] (pow. rybnicki). Kiedy wybuchła I Wojna Światowa został wcielony do 79 pułku piechoty im. von Voigts-Rhetza w ramach X Korpusu Armii Niemieckiej stacjonującego w Hildsheim (Hanower), jednak już w 1915 r. zwolniono go z wojska na prośbę zakładu pracy ze względu na brak fachowców. W 1918 r. zakupił dom w Wielopolu, gdzie przeniósł się wraz z rodziną. Założył tam chór oraz oddział ZPP. W wyniku osłabienia władzy niemieckiej rewolucją[10], stając na czele rady żołniersko-robotniczej doprowadził do wyboru pierwszego polskiego sołtysa w jego gminie. Sam od tego czasu pełnił funkcje sekretarza gminnego. Jego aktywność nie sprowadzała się jedynie do kultywowania polskiej tradycji i walki o prawa pracowników.

 Od lutego 1919 r. organizował struktury Polskiej Organizacji Wojskowej[11], dochodząc do funkcji kierowniczych. W konspiracji posługiwał się pseudonimem Wacek. Zajmował się gromadzeniem i przechowywaniem broni, a także kierował podległymi sobie ludźmi. W wyniku przygotowań do powstania[12] doszło do dekonspiracji, w wyniku czego od maja 1919 r. musiał się ukrywać. Nie trwało to jednak długo, 18 lipca został aresztowany i wyrokiem sądu osadzony w jednej z pomorskich twierdz. Karę miał odbywać przez trzy lata. Ponadto otrzymał również do wyrok miesiąca w więzieniu. Wszystko to za „zdradę stanu”. 29 listopada 1919 r. został przekazany stronie polskiej na zasadzie wymiany[13]. Od razu powrócił w rodzinne strony. Wziął udział w II Powstaniu Śląskim[14] dowodząc 6. kompanią II batalionu 1. rybnickiego pp. Brał również aktywny udział w plebiscycie na Śląsku[15].  Po wybuchu III Powstania Śląskiego[16] stanął na czele 8. komp. 5. rybnickiego pp, z którym zajął Rybnik, a następnie do końca walk pełnił funkcję dowódcy oddziału żandarmerii na terenie miasta i okolic. 11 maja 1921 r. brał udział w bitwie nieopodal Rybnika z Niemcami, w wyniku której - jak sam podaje - zginął jeden Polak, a po przeciwnej stronie kilkunastu Niemców. Po przyłączeniu tych ziem do Polski mieszkał w Wielopolu, pracując w Urzędzie Skarbowym w Rybniku (ukończył półroczny kurs przygotowujący do pracy urzędnika)[17]. Po wybuchu II Wojny Światowej został aresztowany i wywieziony do obozu KL Buchenwald[18], gdzie został zamordowany w 1941 r. Za swoją działalność został odznaczony Medalem Niepodległości oraz Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi I klasy[19].

Ze swoją żoną Franciszką z d. Toborek (1881-1951) miał trzech synów Wojciecha (ur. 1905 r.), Wilhelma (ur. 1917 r.) oraz najmłodszego Gerarda (ur. 1917 r.)[20] Jak sam pisał w podaniu o jedno z odznaczeń: „Wiem doskonale, że to cośmy zdziałali dla Polski to nie po to, żeby za to honory i wynagrodzenia otrzymywać, bo nie wiele warci patrioci bylibyśmy […] jednakowoż jeszcze [mam] inny powód uzasadniający moją prośbę. Mam […] trzech synów wszystkich wojskowych, z których najmłodszy ma wkrótce ukończyć szkołę podoficerów zawodowych i właśnie to mnie skłoniło do niniejszej prośby żeby dziecięciu utorować jakoś przyszłość”[21]. Jak można zauważyć dbał o swoich synów chcąc zapewnić im jak najlepsze życie. Widoczny jest również jego wpływ na ich losy szczególnie na najmłodszego potomka, który podobnie jak ojciec walczył z bronią w ręku, aktywnie uczestniczył konspiracji i za tę działalność był represjonowany. Nasuwa się tu polskie przysłowie: niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Mateusz Radomski



[1] Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (dalej: AIPN), sygn. IPN Kr 419/2544, s. 6.
[2] AIPN, sygn. IPN Kr 009/144, s. 186.
[3] G. Woźnica, Oddział Hardego, Warszawa 1981.
[4] AIPN, sygn. IPN Kr 419/2544 s. 9.
[5] Związek Zawodowy Polski, został utworzony w 1902 r., zrzeszał polskie związki zawodowe z terenu zaboru niemieckiego. Jej głównym zadaniem była walka o prawa pracowników przemysłu. Dużą wagę przywiązywano do spółdzielczości i krzewienia postaw patriotycznych.
[6] Prywatna szkoła muzyczna w Bytomiu założona przez Thomasa Cieplika. Działała od 1910 r. Specjalizowała się w muzyce kościelnej, prowadzono też uczniowski chór i orkiestrę. Placówka działała do 1944 r.
[7] Kopalnia Gräfin Johanna, funkcjonowała od 1907 r. w Bobrku, należała do rodziny Schaffgotschów (Joanny i Hansa Ulryka). W 1922 r. została przekształcona w Kopalnie Węgla Kamiennego Bobrek, która działała do 2005 r.
[8] Kopalnia Donnersmack rozpoczęła działalność w 1897 r. Należała do Guidona Henckel von Donnersmarcka. Mieściła się w Chwałowicach – pow. rybnicki. Po 1945 r. została znacjonalizowano i funkcjonuje do dziś.
[9] Została utworzona w 1896 r. pod nazwą „Johan Jacob”, od 1902 r. przemianowaną ją na kopalnię „Römer”, a następnie w 1936 r. nosi - aktualną do dziś - nazwę „Rymer”.
[10] Na terenie Niemiec w związku z wydarzeniami na froncie w listopadzie 1918 r. doszło do wystąpień rewolucyjnych, które trwały w latach 1918-1919. Władzę przejęła Rada Pełnomocników Ludowych. Powstawały również regionalne rady żołnierskie i robotnicze na wzór bolszewickich.
[11] Polska Organizacja Wojskowa (POW) została założona w Warszawie z inicjatywy Józefa Piłsudskiego z połączenia Polskich Drużyn Strzeleckich i Związku Strzeleckiego. Działała w konspiracji, prowadząc wywiad oraz dywersję przeciw Rosji, a następnie po kryzysie przysięgowym 1917 r. przeciw Austrii i Niemcom. Jej członkowie na przełomie października i listopada 1918 r. rozpoczęli przejmowanie władzy z rąk okupantów. Działa na obszarze b. Królestwa Polskiego, Galicji, Rosji a od lutego 1918 r. Wielkopolski. W lutym 1919 r. powstała POW Górnego Śląsku, która zasiliła w dużej mierze siły zbrojne powstańców śląskich.
[12] Ludność polska Górnego Śląsku w wyniku odzyskania niepodległości przez Polskę chciała doprowadzić do przyłączenia się do niej tych ziem. Ze względu na terror i represje niemieckie, a także decyzje o plebiscycie, Polacy rozpoczęli działania przygotowujące powstanie. Pierwsze plany zakładały wybuch takowego w maju 1919 r. jednak nastąpiło to dopiero z 16 na 17 sierpnia 1919 r. I Powstanie Śląskie trwało 10 dni i zakończyło się przegraną powstańców.
[13] Zob. Oświadczenie rządowe z dnia 31 stycznia 1922 r. w przedmiocie polsko-niemieckiej umowy amnestyjnej z dnia 1 października 1919 r., „Dziennik Ustaw” 1922, nr 11, poz. 85.
[14] Wybuchło z 19 na 20 sierpnia 1920 r., trwało do 25 sierpnia tegoż roku. Miało na celu wyparcie z terenu plebiscytowego niemieckich sił bezpieczeństwa, co zakończyło się sukcesem.
[15] Wyznaczony postanowieniami traktatu wersalskiego z 1919 r. Plebiscyt był przeprowadzony 20 marca 1921 r. na terenie Górnego Śląska. Za Polską opowiedziało się 40,4%, a za Niemcami 59,5%. Obszar podzielono w niekorzystny dla Polski sposób, co wywołało niezadowolenie i doprowadziło do wybuchu powstania.
[16] Rozpoczęło się z 2 na 3 maja 1921 r. Powstańcy dążyli do ostatecznego przyłączenia Górnego Śląska do Polski. Było najdłuższe pośród nich. Zakończyło się 5 lipca 1921 r. Pośrednim efektem tego zrywu było przydzielenie Rzeczypospolitej lepiej uprzemysłowionych terenów Górnego Śląska.
[17] Wojskowe Biuro Historycznej (dalej: WBH), MN 16.03.1937 Augustyn Woźnica, b. p. Życiorys Augustyna Woźnicy.
[18] AIPN, sygn. IPN Kr 419/2544, s. 7.
[19] WBH, MN 16.03.1937 Augustyn Woźnica, b. p. Życiorys Augustyna Woźnicy.
[20] AIPN, sygn. IPN Kr 419/2544, s. 7.
[21] WBH, MN 16.03.1937 Augustyn Woźnica, b. p. List Augustyna Woźnicy do Alfons Zgrzebnioka z dn. 31.05.1936.

środa, 20 lutego 2019

Felicja Grzywnowicz ps. Litwinka (1900-1962)


Stanisław i Felicja Grzywnowicz.
 źródło: zbiory Iwo Dylkiewicza
Felicja Dylkiewicz h. Nałęcz wywodziła się z rodziny o bogatych tradycjach. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów Dylkiewiczowie posiadali majątki na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Rodzina w wyniku zaborów zubożała, a jej członkowie zaczęli prowadzić różnego rodzaju działalność. Ze związku małżeńskiego Aleksandra Dylkiewicza, właściciela firmy budowlanej w Wilnie i Felicji (zwanej również Józefą) z domu Mieczonis 20 lutego 1900 r. przyszła na świat Felicja. Miała czworo rodzeństwa: Marię, Franciszkę, Aleksandra i Józefa. W 1910 r. zmarł ojciec Felicji, a wychowanie i utrzymanie spadło na matkę pięciorga dzieci. Młoda dziewczyna pomimo trudności kończyła kolejne stopnie edukacji. Po ukończeniu gimnazjum podjęła studia wyższe na Uniwersytecie w Wilnie, na kierunku medycznym. Z braku środków zmuszona była przerwać naukę po kilku latach, jednak nabyte doświadczenie przydały jej się w późniejszym życiu. W Wilnie poznała Stanisława Grzywnowicza, nauczyciela święciańskiego gimnazjum pochodzącego z Budzynia (pow. Miechów). Był absolwentem filologii klasycznej Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Przez pewien czas uczęszczał do seminarium duchownego. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Felicja i Stanisław wzięli ślub w 1925 r. a w następnym roku przenieśli się do Rybnika, gdzie mieszkała jej siostra Franciszka żona Innocentego Libury nauczyciela tamtejszego gimnazjum, w którym to rozpoczął pracę Stanisław. Felicja prowadziła w tym czasie gospodarstwo domowe.

W 1939 r. zaraz po wybuchu wojny, małżeństwo uciekło do Budzynia. Jednak Stanisław został zmuszony do powrotu ze względu na pozostawione kosztowności. Został aresztowany na katowickim dworcu i wywieziony do Dachau. Felicja dowiedziawszy się o tym, wróciła do Rybnika w nadziei, że stamtąd będzie miała większe szanse wydostać męża z obozu. Tam zaczęła konspiracyjną działalność w organizacji „Orzeł Biały”. Działała w ciężkich warunkach, ponieważ, podobnie jak Olkusz, Rybnik został włączony do III Rzeszy. Słuchała radia, przekazując zasłyszane informacje wśród znajomych, kolportowała ulotki i prasę. Włączyła się też w pomoc do więzionych Polaków oraz biednych. Utrzymywała się ze sprzedaży swetrów własnoręcznie zrobionych na drutach. Felicji udało się wydostać męża z obozu w 1941 r. (miał w tym pomóc jego były uczeń piastujący wysokie stanowisko w III Rzeszy). W czerwcu przenieśli się go Generalnego Gubernatorstwa, gdzie znaleźli schronienie u brata Stanisława, Józefa Grzywnowicza działacza ludowego i gospodarza z Budzynia. Dzięki Felicji mąż doszedł do zdrowia i rozpoczął tajne nauczanie ok 20 dzieci głównie z okolicznych wsi. Na przełomie lat 1942/1943 ponownie włączyła się w działalność konspiracyjną tym razem w Armii Krajowej. Została podporządkowana oddziałowi dywersji Juliusza Nowaka „Babinicza” z Witowic w ramach Obwody AK Miechów „Magda”. Przyjęła pseudonim „Litwinka”. Dostała za zadanie urządzić punkt sanitarny i podporządkować się Danucie Nowak ps. Feluś, Vita, która na wzór Wojskowej Służby Kobiet organizowała pomoc sanitarną. Felicja podjęła wyzwanie, zorganizowała grupę dziewczyn z okolicznych miejscowości oraz przygotowała specjalną apteczkę, z której mieli korzystać zarówno żołnierze AL i AK. Ta działalność wydała się jej jednak niewystarczająca. Przystąpiła, z początku na własną rękę, do organizowania męskiej placówki dywersji w miejscowościach Mostek, Buk, Budzyń oraz innych okolicznych wioskach. W 1943 r. miała ukrywać Żydówkę, której męża zabili Niemcy, ukrywała ją dwa tygodnie, następnie miała przekazać ją pod opiekę Janowi Krawcowi z Mostka, a następnie ułatwić ucieczkę z tych terenów. W tym samym roku miała ukrywać również zbiegłych radzieckich jeńców. Latem 1944 r. w Budzyniu zorganizowała co najmniej sześć osób: Antoniego Gajdę, Kiwiora, Zbigniewa Liburę „Górę”(jej siostrzeńca), Mieczysława Olewińskiego „Bystrego”, Stefana Serwatkę i Mariana Wagę, tą grupą kierował NN ps. Orzech z Lgoty Wielkiej. Powstała również grupa w Mostku po dowództwem tamtejszego sołtysa Stanisława Kordysa w składzie: Józef Duda, Franciszek Filus, Józef Krawiec, Edward Molęda ps. Trawka, Stanisław Molęda, Feliks Nowak ps. Łączka, Józef Nowak, Bronisław Olewiński ps. Bobka, Sebastian Pawlik oraz Stanisław Zając. W lesie koło Imbramowic i Glanowa grupy te przeszły ćwiczenia wojskowe. Prowadzone były wykłady dot. różnych sytuacji, które mogą spotkać przyszłych żołnierzy jak naloty lotnicze, łapanki uliczne itp. Pouczano także o zasadach konspiracji i zasadach prowadzenia walki. Ponadto kolportowano prasę. Siedziba placówki była w domu Józefa Grzywnowicza w Budzyniu. 20 sierpnia 1944 r. został wydany rozkaz o koncentracji oddziałów dywersyjnych Inspektoratu AK „Maria” w lesie sancygniowskim. To właśnie w tym okresie „Babinicz” zarządził mobilizacje, która nie objęła placówki „Litwinki”. Do Budzynia przewieziona została, na przechowania, drukarnia, która była własnością oddziału. Od tego czasu jej grupa pozostała bez kontaktu „z górą”. 29 października Felicja nawiązała kontakt, prawdopodobnie przez Józefa Grzywnowicza, z Apoloniuszem Józefowiczem ps. Strzemię, który organizował nieco bardziej na północy 3. kompanię III batalionu 116 pułku piechoty AK krypt. Winiarnia (utworzonego na ternie obwodu olkuskiego AK w Generalnym Gubernatorstwie). Postanowiono przyłączyć placówkę „Litwinki” do III batalionu jako 4. kompanię. Na początku listopada w wyniku dekoncentracji z lasów sancygniowskich powrócił Juliusz Nowak „Babinicz”, który postanowił przekazać na rzecz tworzącej się kompanii pluton Piotra Sieradzkiego „Błyskawicy”, dodatkowo w skład nowej jednostki wszedł pluton z Glanowa i Zagórowej pod dowództwem por. Michała Sierdzkiego „Grzmota”. Felicja świadoma tego, że nie podoła się dowodzenia taką organizacją postanowiła przekazać dowództwo „Grzmotowi”. Ona z kolei 24 grudnia podjęła się roli oficera oświatowo-propagandowego w III batalionie, którego dowódcą był Władysław Novak ps. Zempliński. Miała zajmować się kolportażem prasy i podnoszeniem morale żołnierzy w tym trudnym okresie. Jak wspomina miała przyczynić się do zorganizowania spotkania pomiędzy żołnierzami AK (dawnej grupy CHOW „Racławice”) i AL na tzw. Dębieńcu obok Lgoty Wielkiej, które rzeczywiście miało miejsce. Na tej konferencji zapadała przede wszystkim wspólna deklaracja, że głównym wrogiem obu są Niemcy. Felicja odegrała też pewną rolę dla olkuskiej konspiracji. 29 listopada została przeprowadzona akcja na fabrykę w Olkuszu pod dowództwem Wacława Kalarusa „Tarzana”. Po zakończonej sukcesem operacji pojawił się problem co zrobić ze zdobytą bronią i gdzie się ukryć. Dzięki szybkiej reakcji komendanta olkuskiego obwodu AK (części włączonej do III Rzeszy) Józefa Lipy „Kukułki”, który skierował się do Waleriana Libury, udającego się codziennie do pracy przez granicę z Generalnym Gubernatorstwem. Ten spokrewniony z Grzywnowiczami zapewne, wiedząc gdzie przebywają w tym czasie, udał się właśnie do Felicji, ta z pewnością mając kontakt z 4 kompanią spowodowała wysłanie oddziału po olkuszan. Dzięki temu uszli cało i włączeni do wspomnianej kompanii prowadzili działalność partyzancką. Brali udział w pacyfikacji niemieckich osadników w Psarach (na terenie Zagłębia), potyczce w Osieku 9 stycznia 1945 r. oraz ostatniej bitwie w nocy z 16 na 17 stycznia pod Budzyniem, kiedy to polegli Mieczysław Karbownik ps. Szary o raz Jan Żurek ps. Warta (obaj pochowani na olkuskim cmentarzu). Od pseudonimu Felicji oddział ten przybrał imię „Litwinka”, która została niejako jego patronką.

Po zakończeniu działań wojennych, Felicja zdała broń (pozostawioną na melinach) w Miechowie. Została aresztowana przez miechowski Urząd Bezpieczeństwa, ale szybko ją zwolniono. W lutym 1945 r. przeniosła się do Mysłowic, w tym czasie razem z mężem byli nauczycielami, on w gimnazjum ona w szkole podstawowej w Gliwicach, jednak ze względu na chorobę płuc musiała się zwolnić . W 1947 r. S. Grzywnowicz został dyrektorem prywatnego gimnazjum przy klasztorze cystersów w Szczyrzycu. Felicja zaś zajmowała się domem oraz pełniła funkcje sekretarki i szkolnej higienistki. Ponadto była kierowniczką lokalnego placówki Polskiego Czerwonego Krzyża udzielając za darmo prostych porad medycznych . Następnie po zlikwidowaniu tej placówki w 1955 r. przenieśli do Rybnika, gdzie mąż pracował w gimnazjum . Częste zmiany miejsca zamieszkania, a także posługiwania się przez Felicję rodowym nazwiskiem w pierwszy powojennych latach mogą świadczyć o próbie ukrycia się przed bezpieką, nie przestała się nią interesować. Namierzono ją w 1954 r., kiedy to została zarejestrowana jako informator Urzędu Bezpieczeństwa ps. Vir (lub Wir), była nim do 1958 r . Nie jest do końca jasne jaki charakter miała jej współpraca z organami bezpieczeństwa i czy była ona dobrowolna czy pod przymusem. Należy pamiętam, że komuniści stosowali różne, aby osiągać swoje cele, mamy do czynienia z okresem schyłkowym stalinizmu, w którym metody i działanie bezpieki było szczególnie bezkompromisowe i brutalne. Postępująca choroba nowotworowa doprowadziła do śmierci Felicji latem 1961 r. spoczywa na cmentarzu w Rybniku. Stanisław zmarł 4 lutego 1966 r. w Krakowie, jest pochowany na cmentarzu Rakowickim.
Mateusz Radomski
Felicja i Stanisław Grzywnowiczowie. źródło: https://sites.goole.com/site/dylkiewiczowie/2-dylkiewiczowie
Po więcej informacji zachęcamy sięgnąć do
 artykułu Mateusza Radomskiego w nr 18 półrocznika Ilcusiana  s. 87-108
pt. Felicja Grzywnowicz ,,Litwinka" na tle dziejów olkuskiej i miechowskiej konspiracji.

wtorek, 1 stycznia 2019

Plany na rok 2019

Pomimo, że o większości inicjatyw będziemy informować na bieżąco, to daty części wydarzeń są już znane.

5 stycznia: spotkanie opłatkowe Światowego Związku Żołnierzy AK Koło Olkusz, Muzeum Regionalne PTTK w Olkuszu, godz. 17:00.

14 lutego: 77. rocznica powstania Armii Krajowej, zapalenie zniczy na grobach żołnierzy AK.

1 marca: IV Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Olkuszu, początek o godz. 16.00 pod Krzyżem Ofiar Komunizmu (ul. Augustiańska/Kościuszki).

3 marca: Namioty Wyklętych, Rynek Główny w Krakowie - diorama rekonstrukcyjna.

10 marca: diorama rekonstrukcyjna na IV Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Naramie.

15 marca: inauguracja wystawy o V Batalionie Strzelców Olkuskich w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Olkuszu, godz. 17:00.

29 marca: Gminna Biblioteka Publiczna w Bolesławiu, prezentacja wystawy "Oddział Hardego" oraz prelekcja dla uczniów SP w Bolesławiu.

27-28 kwietnia: IV Manewry Partyzanckie Łazany 2019.

3 maja: msza św. za Ojczyznę w olkuskiej bazylice.

3 maja: Rodzinna Gra Miejska Śladami Bohaterów w Skoczowie.

8 czerwca: prezentacja rekonstrukcyjna podczas akcji "Krwioobieg Terytorialsa" w Krakowie (organizator: 11. Małopolska Brygada Obrony Terytorialnej).

20-21 lipca: Odyseja Historyczna w Kutnie.

1 sierpnia: 75. rocznica wybuchu powstania warszawskiego, uroczystości na Starym Cmentarzu w Olkuszu.

21 września: Śladami II wojny światowej na ziemi olkuskiej - wycieczka autokarowa. Zbiórka o godz. 10.00 pod Punktem Informacji Turystycznej w Olkuszu.

27-28 września: XXXIII Rajd Pieszy Szlakami Walk Oddziału "Hardego". 

27 października: Światełko Bohaterom - szlakiem mogił żołnierzy AK na olkuskim cmentarzu, zbiórka o godz. 15:00 przed bramą cmentarza komunalnego (ul. Powstańców Śląskich).

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018.


Za nami dłuuuga lista inicjatyw, przed nami kolejne wyzwania. Życzcie nam powodzenia, a my dziękujemy za każde wsparcie!  



STYCZEŃ
5 stycznia: wręczenie Medalu Za Zasługi dla ŚZŻAK por. Edmundowi Rogalskiemu z Wolbromia.
19-20 stycznia: szkolenie taktyczne z instruktorem WOT (Myślenice).
27 stycznia: pilotażowa edycja Rajdu Szlakiem Żołnierzy 116. pp AK ziemi olkuskiej (Olewin)
27 stycznia: wręczenie nagrody Burmistrza Miasta i Gminy Olkusz CORDIS NOBILIS dla hm. Ryszarda Kowala.
LUTY
14 lutego: otwarcie Izby Pamięci Żołnierzy AK w siedzibie naszego Koła.
17-18 lutego: zdjęcia do teledysku zespołu Pozytywka. (nowosądecczyzna)

MARZEC
1 marca: III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Olkusz).
1 marca: lekcja historii w ZS nr 1 w Olkuszu z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
2 marca: wręczenie nagrody „Osobowość Roku 2017” w kategorii kultura – powiat olkuski. Laureatami Konrad Kulig i Mateusz Radomski.
3 marca: akcja „Namioty Wyklętych”, Olkusz – rynek.
3 marca: inscenizacja historyczna „Żołnierze Wyklęci ziemi olkuskiej” pod Chatą Kocjana w Rabsztynie.
4 marca: akcja „Namioty Wyklętych”, Kraków – Rynek Główny.
9 marca: premiera 75 numeru Societas Historicorum z wywiadem z Janem Jurczykiem „Klonem”, żołnierzem „Hardego”.
13 marca: uroczystość z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Wolbrom).
16 marca: walne zebranie Zarządu Okręgu Śląskiego ŚZŻAK. Prezesem wybrany ponownie por. Janusz Kwapisz.
20 marca: pogrzeb Stefana Kajdana, żołnierza AK i więźnia obozu w Płaszowie. (Kwaśniów)

KWIECIEŃ
5 kwietnia: pogrzeb żołnierza AK Mariana Obary, z asystą wojskową z 34. dywizjonu rakietowego z Bytomia. (Kidów)
8 kwietnia: premiera 10 numeru Kwartalnika Wyklęci z artykułem o ks. Zbigniewie Gadomskim.
14-15 kwietnia: manewry partyzanckie na masywie Jasień w Beskidzie Wyspowym.
20 kwietnia: prezentacja wystawy „Oddział Hardego” w ZS nr 1 w Olkuszu.

MAJ
3 maja: obchody Święta Konstytucji 3 Maja (Olkusz, rynek).
3 maja: internetowa premiera filmu „Kocjan. Życie pod wiatr” (reż. Konrad Kulig, Mateusz Radomski).
4 maja: obchody 155. rocznicy śmierci Francesco Nullo pod Krzykawką (Stary Cmentarz).
18 maja: gra miejska „Śladami Antoniego Kocjana” dla uczniów szkół podstawowych (Olkusz).
20 maja: Śladem AK i Akcji Burza – mobilna wystawa na olkuskim rynku.
25 maja: spotkanie promocyjne nr. 18 Ilcusiany, z artykułami o oddziałach partyzanckich „Surowiec” i „Litwinka” (PiM Biblioteka Publiczna)

CZERWIEC
2-3 czerwca: Zjazd Stowarzyszenia Odra-Niemen (Huba nad Jeziorem Czorsztyńskim).
23-24 czerwca: III Manewry Partyzanckie Łazany 1946-2018.

LIPIEC
3 lipca: pogrzeb Janiny Głowackiej, wdowy po Piotrze Głowackim ps. Łubow, żołnierzu oddziału 'Hardego". 
12 lipca: msza święta w intencji zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (bazylika św. Andrzeja Apostoła).

SIERPIEŃ
1 sierpnia: olkuskie uroczystości 74. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, z udziałem asysty wojskowej z 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa (Stary Cmentarz).
9 sierpnia: pogrzeb Małgorzaty Kallisty-Glanc, córki żołnierza AK Wacława Kallisty (Olkusz).
10 sierpnia: spotkanie Powiatowej Rady ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych (starostwo powiatowe w Olkuszu).
15 sierpnia: powiatowe obchody Święta Wojska Polskiego w Imbramowicach oraz msza święta za ojczyznę w Olkuszu.
18 sierpnia: uroczystości i inscenizacja historyczna w 72. rocznicę rozbicia więzienia MBP w Krakowie (Muzeum Archeologiczne).
26 sierpnia: Rodzinny Piknik Patriotyczny (Wolbrom).

WRZESIEŃ
7 września: 75. rocznica śmierci Henryka Miltona „Ordona” (dawna ziemianka pod Sławkowem).
10 września: 47. Pielgrzymka Kombatantów Armii Krajowej na Jasną Górę.
15 września: Rajd Szlakiem kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy” (Ruda Kameralna).
15 września: msza święta za Ojczyznę i V Piknik Historyczny „Jura 1914”. (Krzywopłoty)
16 września: piknik historyczny „Drogi do wolności” i inscenizacja historyczna „Akcja na koszary Wehrmachtu 1944” (Wolbrom).
24 września: msza święta za żołnierzy AK przy ołtarzu polowym na Borach Kwaśniowskich.
28 września: wizyta u Jana Jurczyka, żołnierza oddziału „Hardego”, z okazji 95. urodzin. (Hucisko Kwaśniowskie)
28-29 września: XXXII Rajd Pieszy Szlakami Walk Oddziału „Hardego” (Olkusz-Bydlin).

PAŹDZIERNIK
5-7 października: XIII Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” w Beskidzie Makowskim.
7 października: odsłonięcie tablicy poświęconej zamordowanym przez Armię Ludową żołnierzom AK (Koryczany).
11 października: gra miejska „Niepodległość wśród nas” dla uczniów szkół podstawowych (Olkusz).
16 października: internetowa premiera filmu „Śladami partyzantów Hardego” (reż. Piotr Smętek).
19 października: terenowa lekcja historii dla uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej w Witeradowie.
26 października: przekazanie sztandaru Związku Inwalidów Wojennych RP Oddział Olkusz pod opiekę Zespołu Szkół w Olkuszu ZDZ w Katowicach.
28 października: akcja „Światełko bohaterom – szlakiem mogił żołnierzy AK na olkuskim cmentarzu”.
31 października: gra miejska w 100. rocznicę wyzwolenia Krakowa (Kraków – Rynek Główny).
31 października: pogrzeb żołnierza BCh i AK Zofii Wujcik (z domu Mendrek), z asystą wojskową z 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa. (Olkusz)

LISTOPAD
10 listopada: Patriotyczna Biesiada Stulecia i Bieg Niepodległości w Jaworznie.
11 listopada: powiatowe obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości (Olkusz, rynek).
16 listopada: wbicie gwoździ pamiątkowych w zrekonstruowany drzewiec sztandaru olkuskich strzelców z 1938 r. (Muzeum Regionalne PTTK).
18 listopada: obchody 104. rocznicy bitwy pod Krzywopłotami (Bydlin).
29 i 30 listopada: warsztaty dla młodzieży ponadgimnazjalnej „Olkusz 1918” w Muzeum Regionalnym PTTK.
Listopad-grudzień: Projekt „1918-2018: Strzelcy Olkuscy powracają” - osiem lekcji historii w szkołach na ziemi olkuskiej.

GRUDZIEŃ
9 grudnia: odsłonięcie tablicy poświęconej mieszkańcom dawnego Powiatu Olkuskiego, którzy wnieśli wkład w odzyskanie niepodległości w latach 1914-18 (Stary Cmentarz).
15 grudnia: internetowa premiera filmu „5. Batalion Strzelców Olkuskich” (reż. Konrad Kulig, Mateusz Radomski).
21 grudnia: spotkanie wigilijne środowisk kombatanckich i mundurowych w Sali Sejmu Śląskiego w Katowicach.

niedziela, 30 grudnia 2018

Olkusz nie czekał na niepodległość do 11 listopada!


11 listopada 1918 r. to data kojarząca się z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Tego dnia Józef Piłsudski, który dzień wcześniej przybył do Warszawy, otrzymał od Rady Regencyjnej władzę wojskową. Jednak kiedy w stolicy dopiero zaczynano rozbrajać okupantów, w Olkuszu już od ponad tygodnia powiewały biało-czerwone flagi!

1 Budynek starego starostwa w Rynku, gdzie w czasie I wojny światowej mieściła się austriacka Komenda Obwodowa, [Österreichische Staatsarchiv].


Olkuszanie nie czekali, aż niepodległość sama do nich przyjdzie. W będącym pod okupacją austriacką regionie wrzało. Już 31 października 1918 r. wyzwolono Kraków. Za tym przykładem poszły kolejne miejscowości. W tej sytuacji w Olkuszu sprawy w swoje ręce wzięli członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej. POW była konspiracyjnym zrzeszeniem, walczącym od 1914 r. o wyzwolenie kraju spod władzy zaborców. Komendant olkuskiego Okręgu POW – Józef Bohdan Ferencowicz – żołnierz słynnej 1. Kompanii Kadrowej, zarządził mobilizację. 1 listopada 1918 r. po zmroku grupa konspiratorów ruszyła opanować okupacyjną komendę obwodową w Rynku, mieszczącą się w budynku obecnie znanym jako stare starostwo.

Akcja zakończyła się sukcesem. Polacy rozbroili warty, przejęli kontrolę nad kamienicą, opanowali m. in. łączność telefoniczną, a zamiast cesarsko-królewskiego godła, zaczęła powiewać biało-czerwona chorągiew. Całą sprawę ułatwiła pomoc austriackiego oficera, kpt. Józefa Schneidera, który umożliwił peowiakom przejęcie magazynu broni. W teren ruszyli posłańcy, aby ściągnąć większe siły. Miasto przechodziło w polskie ręce.

„Szybkie stąpania gońców i patroli, cichy szczęk zdobytej broni pochłaniała mgła listopadowej nocy, osłaniając tajemnicą zbrojne działania, które następowały szybko i zdecydowanie” – wspominał jeden z uczniów olkuskiego Gimnazjum i jednocześnie harcerz Innocenty Libura.

Cała operacja odbyła się w nocy, toteż większość pogrążonych w śnie mieszkańców o opisywanych wypadkach dowiedziała dopiero rano, 2 listopada. Realia pierwszego dnia niepodległości w Olkuszu opisuje we wspomnieniach Jan Jarno, ówczesny radny Rady Miasta:

„Mroźny, pogodny poranek listopadowy jękiem dzwonów zwołujących wiernych (…) nieświadomych położenia, zdumionych przewrotem, którego wieczorem wcale się nie spodziewano. Przed gmachem dawnej komendy uwija się kilku młodzieży (…) tu i ówdzie chyłkiem przechodzą szwargocząc żydkowie i rozbrojeni Niemcy żandarmi bez oznak na czapkach i ramionach, strasznie głupio zaambarasowani. Z gmachu powiewa już polska chorągiew, mkną tu i ówdzie posłańcy miasta zwołując radnych na nadzwyczajne posiedzenie, drogami ciągną pozamiejscowi rezerwiści z wojska Muśnickiego, byli legioniści, piechurzy i różnego rodzaju członkowie organizacyi Wojskowej najdziwaczniej poubierani i naprędce pouzbrajani (…)”.

„Stanęliśmy nagle i prawie nieoczekiwanie wobec nowych czasów, wobec wielkich dni. Stanęliśmy zdumieni i bezradni, oszołomieni huraganem wypadków, oślepieni blaskiem zorzy wolności.” Tak z kolei uczucia olkuszan opisała „Kronika Powiatu Olkuskiego”.

O nocnym przewrocie w mieście początkowo nie wiedział także cesarsko-królewski komendant obwodu, płk Clam Martinic. Odpowiedzialny za administrację i sprawy wojskowe w całym powiecie hrabia, rankiem w dzień zaduszny ruszył ze swoimi żołnierzami na cmentarz, na nabożeństwo za poległych. Kiedy następnie przybył do komendy, zamiast swojej warty zastał stojących przy wejściu peowiaków.

W południe do komendanta Martinica została wysłana delegacja z burmistrzem Karolem Radłowskim na czele. Chodziło o oficjalne przejęcie władzy. Początkowo austriacki oficer odrzucił żądania Polaków, zasłaniając się brakiem rozkazów od przełożonych. Kiedy jednak burmistrz Radłowski dobitnie uświadomił mu, że olkuszanie mają jeszcze w zanadrzu argumenty siłowe, hrabia złożył komendę na ręce ppłk. Niewiadomskiego, Polaka służącego w armii austriackiej.
Jeszcze tego samego dnia członkowie POW rozbroili kompanię wojska, stacjonującą w fabryce Westena. Węgierscy żołnierze nie stawiali oporu – zmęczeni wojną, z radością przyjęli fakt, że wkrótce wrócą do domów i oddali karabiny. Urzędy, magazyny i dworzec zostały obsadzone, a kierownictwo administracji w powiecie objął dotychczasowy członek samorządowego Wydziału Powiatowego - Jerzy Stamirowski.

1Starosta Jerzy Stamirowski (z lewej) oraz burmistrz Karol Radłowski, [Biblioteka Narodowa].

Wieńczącym ten dzień akordem było wieczorne przybycie przedstawicieli stacjonującego w Kluczach pododdziału 1. Pułku Ułanów. Choć była to jednostka armii austriackiej, to służący w niej Polacy, na czele z rotmistrzem Stefanem Zabielskim, wyrazili gotowość wstąpienia do odradzającego się Wojska Polskiego. Moment ten relacjonował Jan Jarno: „(…) tych Rada m. z burmistrzem na czele przyjęła chlebem i solą na rynku miasta, następnie przy dźwiękach Roty Konopnickiej na oświetlonym pochodniami rynku ułani złożyli przysięgę wierności i gromkie „niech żyje Polska, niech żyje Wojsko Polskie” wzbiło się ponad chmurne stropy ciemnej, listopadowej nocy”.


Konrad Kulig
artykuł opublikowany w Kurierze Olkuskim 30 X 2018 r.

Duszpasterz więzienny - ks. Zbigniew Gadomski (1920-1993)



„Zbrodniarz w sutannie”, „przywódca morderców”, „organizator zbrodni”  – to tylko niektóre z określeń, jakich propagandowa prasa w 1951 r. raczyła użyć wobec ks. Zbigniewa Gadomskiego. Był to dopiero początek gehenny tego kapłana, który spędzając w komunistycznych celach 10 lat i 7 miesięcy, był najdłużej więzionym katolickim duszpasterzem w PRL.













Zdjęcie ks. Zbigniewa Gadomskiego z okupacyjnego dokumentu, zb. Ryszarda Kućmierza.



Czas na rozprawę z Kościołem


Przełom lat 40-stych i 50-tych był dla komunistów w Polsce czasem ugruntowania władzy i likwidacji kolejnych przejawów opozycji. Po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku, rozbite aresztowaniami, procesami, zabójstwami działaczy, osłabione prowadzoną przez władze propagandą i ucieczką lidera – Mikołajczyka - na Zachód Polskie Stronnictwo Ludowe przestało liczyć się w grze politycznej i weszło w skład satelickiego w stosunku PZPR Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Zbrojne podziemie, zinfiltrowane przez agentów, podzielone, pozbawione wsparcia z zewnątrz nie mogło się oprzeć przeważającym siłom bezpieki, z roku na rok tracąc i liczebność, i siłę. Przyszedł wtedy czas na rozprawę z kolejną organizacją, która była dla komunistycznych władz przeciwnikiem na pewno innym, a być może, dzięki swojemu niezwykle szerokiemu poparciu w społeczeństwie, nawet trudniejszym niż dotychczasowi. Tą organizacją był Kościół. Propaganda kreująca obraz duchowieństwa, jako wrogów ludu była nieodłącznym elementem komunistycznej indoktrynacji, a kierowanie agitacją w taki sposób, aby społeczeństwo wsadziło do jednego worka kler i „faszystowskie bandy” było jak najbardziej na rękę władzy. Główne ostrze polityki antykościelnej rządu skierowało się nie przeciw religijności narodu, ale przeciwko duchowieństwu. Los sprawił, że jednym z narzędzi rozprawy z Kościołem miał stać się młody kapłan, Zbigniew Gadomski.


Niespełniona dedykacja


Zbigniew Gadomski urodził się w 1920 r. w Strzemieszycach Wielkich w Zagłębiu Dąbrowskim. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej miejscowości, naukę kontynuował w gimnazjum i liceum w Olkuszu. Z pewnością religijne wychowanie przez rodziców oraz opieka prefekta olkuskich uczniów ks. Mariana Łuczaka wpłynęły na to, że po zdaniu matury w 1939 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Mimo wojennych perturbacji ukończył studia i 1 lipca 1945 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jego pierwszą parafią została podolkuska Sułoszowa.

Młody, energiczny duszpasterz szybko zyskał uznanie parafian, szczególnie lubił młodzież i dzieci. Angażował się w życie wsi, organizował z najmłodszymi parafianami przedstawienia. „To był bardzo fajny, towarzyski ksiądz. Wszyscy go znali i doceniali. – mówi Genowefa Kulig z domu Goraj, była parafianka ks. Zbigniewa. - Mieszkałam zaraz koło kościoła, a ks. Gadomski mnie polubił. I akurat mnie podarował zdjęcie z dedykacją. To było na weselu u sąsiada, ksiądz zawołał dzieci, mówiąc: <<chodźcie, będziemy mieli pamiątkę>>. I zrobiliśmy wtedy to zdjęcie.” Dziś powiększoną fotografię sprzed ponad 70-lat pani Genowefa trzyma w honorowym miejscu na szafce. „Wtedy nie przypuszczałam, że będę przywiązywała do tej fotografii większą wagę - traktowałam to po prostu jak każdą inną fotografię.” W dedykacji ks. Zbigniew zapisał „…obym Gieniu mógł zrobić sobie podobne zdjęcie, ale już na weselu Twoim.” „Może i byłby na moim weselu, ale kiedy jesienią 1951 r. brałam ślub, on już siedział w więzieniu.” – komentuje pani Genowefa.

Po trzech latach posługi w sułoszowskiej parafii ks. Gadomski został przeniesiony do Stopnicy k. Buska-Zdroju, a w maju 1949 r. powrócił na ziemię olkuską obejmując wikariat w Wolbromiu. Proboszczem był tam ks. dr Piotr Oborski, jeden z seminaryjnych wykładowców księdza Zbigniewa.  Nowy wikary ponownie zyskał uznanie parafian – m. in. angażując się w prowadzenie chóru. „To był bardzo dobry kapłan, - wspomina wolbromianin Edmund Rogalski - przede wszystkim miał odpowiednie podejście do młodzieży. Nie raz grał z nami w piłkę przy kościele.”



Ofiara propagandy

Życie ks. Gadomskiego zmieniło się diametralnie 19 kwietnia 1950 r. Pod wolbromską plebanią zaparkował czarny citroen, z którego wysiadło kilku funkcjonariuszy bezpieki. Młody wikary, po skończeniu wieczornego nabożeństwa, został aresztowany. Tego samego dnia jego los podzielił również ks. proboszcz Oborski. Obaj kapłani mieli zostać głównymi bohaterami w precyzyjnie przygotowanym scenariuszu skompromitowania hierarchów Kościoła. Ich pokazowy proces miał okazać się wstępem do uwięzienia kieleckiego biskupa Czesława Kaczmarka i internowania prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego.
Ks. Gadomski udziela ślubu w sułoszowskim kościele, 1945.

Po wielomiesięcznym śledztwie wolbromscy duszpasterze dołączyli do ławy oskarżonych w procesie najważniejszych członków antykomunistycznej Armii Podziemnej, której konspiracyjne struktury obejmowały kilkadziesiąt osób przede wszystkim w okolicy Wolbromia. Księży obwiniano nie tylko o należenie, a nawet kierownictwo w nielegalnej organizacji, lecz również o współudział w morderstwach i rabunkach. Wokół procesu przed krakowskim Wojskowym Sądem Rejonowym rozpoczęła się propagandowa nagonka na kapłanów. Lektor Polskiej Kroniki Filmowej w relacji zatytułowanej „Proces zbrodniarzy z Wolbromia” grzmiał - "Ksiądz Gadomski miał na plebanii kolekcję broni!”. Oglądający po latach ten fragment kroniki Edmund Rogalski, członek AP sądzony w tym samym procesie, po usłyszeniu tego zdania wybucha śmiechem. „Tu są prawdziwe tylko nazwiska, a reszta to jest taka obłuda, że szkoda mówić. Księża byli niewinni!” – komentuje. Proces księdza Gadomskiego był również obszernie relacjonowany w wielu innych mediach. „Nadawali przez radio, że w kościele broń miał ukrytą za ołtarzem. – wspomina Genowefa Kulig - Wydawało nam się to wtedy dziwne, przecież to był taki dobry ksiądz…”.


Najświętszy sakrament w więzieniu

22 stycznia 1951 r. ogłoszono wyrok. Na 10 osób sądzonych w tym pokazowym procesie zapadły trzy kary śmierci. Obaj księża zostali skazani na dożywotnie więzienie. Ks. Gadomski w pierwszej kolejności trafił do okrytego ponurą sławą więzienia w Rawiczu. Warunki były niezwykle uciążliwe. Przeludnione cele, w których funkcję ustępów pełniły nieopróżniane systematycznie kubły, zimno, zepsute jedzenie, podstawieni za więźniów kapusie… Dla skazanych oznaczonych kategorią „A” (antypaństwowi) przewidziane było wyjątkowo represyjne traktowanie. Dla tych więźniów przeznaczone były m. in. karcery, gdzie przykuci do ściany nie mogąc się poruszać, w ubraniach załatwiali nawet potrzeby fizjologiczne; betonowe „beczki” na przetrzymywanych wypełnione wodą, a także cela zwana „kajutką”. W tej ostatniej więźnia wpychano między deski a betonową posadzkę, gdzie półleżał wśród ekskrementów, wymiocin i krwi.

W takich warunkach ksiądz Gadomski nadal sprawował zabronioną w więzieniu posługę duszpasterską. Robił to oczywiście konspiracyjnie. Spowiadał, podtrzymywał na duchu, a dzięki nawiązaniu kontaktu z przychylnymi strażnikami potajemnie otrzymywał z zewnątrz komunikanty. W więziennym szpitalu, w którym z powodu zachorowania na gruźlicę i żółtaczkę często przebywał, odprawiał msze święte. Władze więzienia surowo karały księży niosących religijną posługę współtowarzyszom niedoli. Szczególnie znęcano się nad proboszczem księdza Zbigniewa, ks. Piotrem Oborskim. W czerwcu 1952 r., w wyniku kolejnego pobicia, ks. Oborski zmarł.


„Kapłański obowiązek…”

W marcu 1956 r. ks. Gadomski został przeniesiony do więzienia we Wronkach, a następnie do kolejnych miejsc odosobnienia. „Był to wspaniały kapłan i wielki patriota. Za swój kapłański obowiązek uważał sprawowanie świętych obowiązków i odprawianie Mszy Świętej w każdych warunkach, we wszystkich miejscach, gdzie skierował go Bóg.” – napisał o nim gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski ps. „Bolko”, „Tysiąc”, dowódca miechowskiej 106. DP AK, który również był więziony we Wronkach. Ksiądz Gadomski przetrwał więzienną gehennę, w dużej mierze dzięki pogodzie ducha. W sprawie jego zwolnienia w 1958 r. interweniował u ministra sprawiedliwości sam prymas Stefan Wyszyński. Ostatecznie kapłan wyszedł na wolność na mocy warunkowego zwolnienia 18 listopada 1960 r. Po długim okresie rekonwalescencji ponownie został skierowany na parafie – kolejno w Piotrkowicach, Proszowicach, Gnojnie, Brzezinkach, Kalinie Wielkiej i – jako proboszcz – w Kozłowie Miechowskim. Zmarł 11 lipca 1993 r.

W 2005 roku w kozłowskim kościele parafianie i żołnierze podziemia niepodległościowego ufundowali tablicę poświęconą „ofiarnemu kapelanowi, zawsze wiernemu Bogu i Ojczyźnie”. Ksiądz Gadomski jest również wspomniany – obok ks. Piotra Oborskiego - na tablicy w kościele św. Katarzyny w Wolbromiu. W 2013 r. Sąd Okręgowy w Krakowie stwierdził nieważność wyroku skazującego z 1951 r. Tym samym zakończył się proces rehabilitacyjny więzionego przez ponad dekadę kapłana.

Konrad Kulig
artykuł opublikowany w Kwartalniku Wyklęci nr 2(10) kwiecień-czerwiec 2018 r.  

Zapraszamy na naszą nową stronę internetową!

Szanowni Czytelnicy! Uruchomiliśmy nową stronę internetową naszego Koła . Przenieśliśmy się na nią, do czego i Państwa zachęcamy. Oczywiście...